@ iluzjonista @ klocki lego @ Frombork

stoliki

Untitled Document

Język

W wypadku Kierkegaarda mamy do czynienia z pisarzem piszącym po duńsku w pierwszej połowie XIX wieku. Przez te sto kilkadziesiąt lat język duński nie zmienił się bardzo, zmieniła się tylko kilka razy jego pisownia, ostatni raz już za mojej pamięci. Oczywiście wzbogacił się bardzo przez ten czas, nabrał pewnych odcieni, ale nie zanadto. Już wtedy, jak za dzisiejszych czasów, był to język "wytarty", sprowadzony do najprostszych form gramatycznych - i niestety bardzo ubogi w odcienie. Stanowi to wielki kłopot przy tłumaczeniu. Kierkegaard pisze den Etiske - i koniec, a może to oznaczać etykę, zbiór prawideł etycznych, postępowanie etyczne albo po prostu moralność. Jeszcze większe kłopoty mamy przy oddaniu zasadniczych pojęć Kierkegaarda: den Almene - powszechne, uniwersalne, ogólne (niemieckie das Allgemeine - czasami z lekkim akcentem na Gemeine) lub den Enkelte - jednostkowe, indywidualne, także jednostka, pojęcie, którego Kierkegaard używa bez ustanku. Jakie trudności napotyka tłumacz Kierkegaarda -jeszcze jeden tylko przykład. Czasownikfrelse - oznacza ocalić, zbawić (w znaczeniu teologicznym), wybawić, oswobodzić, uwolnić. Za każdym razem, kiedy czasownik ten zjawia się w tekście - a zjawia się często - trzeba wyważyć, które z polskich znaczeń należy wybrać. Nic dziwnego, że nie zawsze się trafia adekwatnie.

W dodatku Kierkegaard używa różnych zbitek słownych w swoim własnym znaczeniu. Tak np. duńscy interpretatorzy twierdzą, że słowo Forhold- stosunek, związek, ma u niego znaczenie "synteza". I rzeczywiście, bez tej interpretacji trudno jest zrozumieć cały początek Choroby na śmierć.
Pomijając trudności języka tak odmiennego w założeniach od naszego, ma się tu jeszcze do czynienia z językiem Kierkegaarda, językiem kapryśnym, pełnym powtórzeń i nie zawsze precyzyjnie oddającym myśl autora. Czasami ta powódź drobnych słówek "to jest to", "bo", "co", "który" - robi wrażenie tłumu nocnych motyli rozbijających się o klosz lampy i nie mogących dotrzeć do światła. Kierkegaard jest ciemny, jego skoki myślenia są niespodziewane, niektóre ciągi logiczne przeplatają się jak warkocze i trudno jest je oddzielić, nie wiadomo, które rozumowanie do czego należy. Niektóre miejsca jego dzieł zostają zupełnie ciemne i nie nadają się do przekładu ani do interpretacji. Angielski tłumacz tego dziełka, które dajemy obecnie w polskim przekładzie, wpadając w rozpacz nad pewnym zupełnie ciemnym miejscem Bojaźni i drżenia, powiada (powołując się zresztą na Nielsa Tholstrupa, wydawcę duńskiego tej książeczki): "Bardzo kocham Kierkegaarda, ale czasami go nienawidzę za to, że mi przeszkadza spać w nocy. Jedynie pomiędzy snem a czuwaniem potrafię pojąć coś niecoś z jego skomplikowanych sentencji".

 

faktoring